sobota, 8 września 2007

Nareszcie cisza...


Malinowy zapach unosi się znad nowej świeczuszki, za oknem wreszcie normalna nocna cisza, w głośniczkach Saint Germain…

Rano spóźniona wpadłam na spotkanie z inwestorką, a to za sprawą komunikacji miejskiej i drugiego końca świata.. no i trochę mnie, bo nie pomyślałam, iż w soboty dojazd może być lekko utrudniony i obliczyłam błędnie potrzebny mi na przejazd czas.

W każdym razie roboty jest po pachy, a wszystko ma być gotowe na wtorek.. I love it.

Plusem takich dziwnych zrywów jest na przykład premia na koncie. Jaaa.. ucieszyłam się jak dziecko, jak ją zauważyłam, a dziś z wielkim uśmiechem stałam się dzięki temu posiadaczką 5 wymarzonych pisaków, o których wcześniej pisałam :)

Udało się też wysłać wymienione karteczki – jedną do Illinois, drugą do Brzegu. Pierwsza podobna koperta – wysłana 2 dni temu - powinna być w poniedziałek w Skierniewicach :) Fajna sprawa z tymi ATC – jestem ciekawa, czy się dziewczynom karteczki „na żywca” spodobają :D

Radośnie wracałam do domu, mając swoją pisakową zdobycz w torbie. Mój fantastyczny humor lekko zepsuło to, co zobaczyłam przed blokiem… Ludzie, stoliki, scena…

Jako, że budynek stoi przy boisku, a boisko wykorzystywane jest w celach zarówno sportowych, młodzieżowo-spotkaniowych, jak i typowo imprezowo-osiedlowych. To ostatnie jest najgorszą odmianą owego wykorzystywania miejsca.

Dziś właśnie odbywało się „Pożegnanie lata”… Wszystko byłoby super, gdyby nie to, iż głośniki pięknie wymierzone są w okna naszego bloku, a od popołudnia do późnego wieczora sączyły się z nich dźwięki fałszujących piosenkarzy, brzdęki mało znanych kapel pochodzenia wiejsko-weselnego oraz „gwiazdy wieczoru” – ‘greckiego’ zespołu. Taki on grecki, jak ja jestem spokrewniona z Tatarami..

Aj, było ciężko, grillowanie kiełbaski mieszkańcy osiedla serwowali sobie na kolację przy muzyce, a ja cierpiałam przy zamkniętych oknach w domu. Na szczęście to już się skończyło – następna taka akcja na wiosnę ;)

Miałam pomysł na nowe ATeCiaki, który zrealizowałam jakoś.. ale nie do końca tak, jak zamierzałam. Wstawię jutro na flickrowe konto z karteczkami, choć nie za bardzo jestem z nich zadowolona i szczerze mówiąc – waham się.

Aj, najwyżej sobie powiszą na stronie ;)

Dobra, zmykam, bo znów się zaczęłam rozpisywać wieczornie :)

4 komentarze:

  1. ja tam juz sie ciesze na mojego ateciaka z nutkami :) i tez miewam imprezujacych sasiadow, bo kolo naszego bloku jest prywatna posesja tzw. Gibsonow, ktorzy lubia uskuteczniac ogniska z piwem i muzyka raczej nie przypominajaca nastrojowych utworow na gwiazdziste noce :\ ale za to mamy dym z prawdziwego ogniska z drewnem, a nie swedek z grilla :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja się cieszę na znaczkowe karteczki :D
    Super jest to wymienianie się :)

    Dym z ogniska..mhhmm... super. Szkoda, że okupiony niezbyt miłymi dźwiękami..ale zawsze z ogniska :)
    Kurczaki.. dawno przy żadnym nie siedziałam.. Trzeba będzie jakieś zorganizować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no i wedle przewidywań karteczki wylądowały w poniedziałek w skierkach :)))
    po raz kolejny napiszę ,że zdjęcia ni jak nie oddają uroku pierwowzorów, a najfajniejszy jest ten pietyzm z jakim się ich dotyka
    dziękuję bardzo za dodatki,
    wszystko tak ładnie zapakowane, aaa ten domek jaki pomysłowy na zamknięcie
    no i ta herbatka
    kupa radości słowem
    mam nadzieję że moje nadejdą szybko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Uiii :D
    Ja też mam nadzieję, że dojdą szybko :D

    OdpowiedzUsuń