niedziela, 2 września 2007

Wpis numer jeden

Zapach kardamonu i gałki muszkatołowej unosi się znad kubka z kawą, cynamon i cytryna wiszą w powietrzu za sprawą podgrzewacza, za oknem deszcz stuka o chodnik…

Lato właściwie się skończyło, a na jego miejscu spokojnie i powolutku pojawia się jesień…

Takie wieczory zdecydowanie wpływają na zamyślone nastroje. Chętnie usiadłoby się pod kołderką lub w gorącej wannie z książką w ręku (cóż na to poradzę, że w kąpieli najlepiej mi się czyta, choć nie powinno się tak robić, bo - primo: niszczy się wzrok od średnio dobrego oświetlenia – secundo: można zniszczyć książkę –> na szczęście jeszcze nie udało mi się żadnej wykąpać ;) ).

Rzeczywistość jednak sprawnie ściąga na ziemię z tych miłych marzeniowych chmurek.

Nad głową wisi mi jeszcze uczelnia – zaległe projekty i dyplom, z którym nie wiem, jak będzie. Trzeba się jakoś wziąć w garść i odbębnić swoje. Terminy krzyczą z kalendarza, stwarzając niemiłą atmosferę paniki i wpływają na coraz częstsze pytania rodziny i znajomych: „kiedy?”, „czy już?”, „zrobiłaś to i tamto?”…. brrrrr….

Tylko z tym "daniem sobie kopa" jakoś średnio mi wychodzi ;)

Jestem mistrzem wynajdywania sobie tysiąca innych „pilniejszych” rzeczy do zrobienia akurat wtedy, kiedy czas z „czymś naprawdę ważnym” mnie nagli, i - jak na mistrza przystało – teraz też coś takiego wymyśliłam.

Kilka dni temu odkryłam magiczny świat wciągających karteczek zwanych ATC (Artist Trading Cards) i już produkowałam ich w ilości sztuk jedenastu. Nawet 3 z nich udało mi się szczęśliwie strejdować z pięknie tworzącymi dziewczynami :).

Co więcej – dzięki temu udało mi się odnowić kontakt internetowy, gdyż jedna z nich to pięknie rysująca/malująca Lavandula z digartu, gdzie kiedyś pokazywałam swoje bazgrołki :). Cieszę się z tego spotkania niesamowicie, a dzięki wymianie będę mieć możliwość namacalnego obcowania z jedną (przynajmniej jak na razie ;) ) z jej karteczek :).

Jakby tego było mało, stwierdziłam, że będę produkować własne pieczątki. Podekscytowana tym pomysłem wyobraziłam sobie, że będę tworzyć stemplowane kartki okolicznościowe i już zamówiłam dziecięcy zestaw gumowych literek, 40 gumek do ścierania (jako baza stempelkowa) i – tu cytat – „zestaw precyzyjnych dłut rzeźbiarskich” (które okazały się totalnym niewypałem i nie mam pojęcia, co z nimi zrobić)…

Do tego wszystkiego powoli zaczynam odkrywać strony i blogi utalentowanych osób, które tworzą tak niesamowite rzeczy, iż zaczynam myśleć, czy moje bazgranie przy ich dziełach ma sens.. Aj tam.. najważniejsza w tym wszystkim jest przyjemność tworzenia :)

Czasem zastanawiam się, czy jestem normalna ;) – tysiąc pomysłów na minutę i każdy do zrealizowania w danej chwili…

Tak samo jest z tym blogiem…. Zobaczymy jak długo będzie żył – może uda mi się go w miarę systematycznie prowadzić :)

Trochę chyba przydługawe wywody, jak na pierwszą notkę, dlatego czas je ukrócić poprzez wstawienie zdjęć opisywanych ATC.

Jeśli ktoś przypadkiem tu zajrzy i pragnąłby wymiany – to ja bardzo chętnie ;) Więcej i większe na flickr'ze

Do następnego!


5 komentarzy:

  1. AA napisałaś o mnie!
    puchnę z dumy
    a jednocześnie wszelkie opisane problemy są dokładnym odbiciem moich :)
    ( kiedy mgr?, pomysły na sekundę i wszystkie tu i teraz!!!)
    aleś mi zadała robieniem stempelków w gumkach !
    już mi trybik ruszył w głowie, a tym czasem mam tyle nudnych rzeczy do zrobienia!!!!
    A blog pisz pisz koniecznie.
    Sprawi Ci wiele przyjemności, podobnie jak nam- czytającym :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. o, i ja Ciebie znalazłam, dzięki wpisowi na SZtukowni :)
    Fajnie, że dołączyłaś do blogowania, ja na poczatku ( a w zasadzie do niedawna dopiero ) obawiałam sie, czy uda mi sie ciągnąć to postanowienie, czy bedzie mi sie chciało...
    Jak widać trawam w blogowym śwoatku juz rok i bardzo mi z tym dobrze, a nawet nie wyobrażam sobe teraz, że miałabym przestać :)
    Mam nadzieję, że i Ty wytrwasz :) Ba, ja to wiem, że tak :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tu jestes! pisz, pisz...wytrwasz, bo to wciąga.
    Większość zdań z opisu mogłabym równiez zastosowac do siebie :P

    OdpowiedzUsuń