piątek, 12 października 2007

Home alone..


Siedzę sobie właśnie sama w domu. Rodzice w Ciechocinku, siostra wystrzeliła na imprezę 5 minut temu, a moja impreza została przełożona. No i tak wyszło, że siedzę przed komputerem, a w głowie szalony plan dokończenia datowniczka. Okładkę już mam :)

Dziś zrobiłam jeszcze hurtowo 13 ateciaków na wymianę "Kwieciście" - wykorzystałam chwilę w domu, bo udało mi się pięknie zaspać na spotkanie z psorem :/. Cóż, bywa.. Za to nie muszę się martwić, że nie zdążę z wymianą ;)
Wszystkie ateciaki mają podobna bazę, podobny motyw.. różnią się tylko szczegółami... Mam nadzieję, że dziewczynom się spodobają...

Tymczasem zmykam zaparzyć sobie pachnącą herbatkę i ruszam do cięcia papieru :)
Aj, uwielbiam robić prezenty :)

7 komentarzy:

  1. Good image... Black and whait...

    Best wishes from Buenos Aires...

    http://www.alexiev.com.ar
    Alexiev Store

    OdpowiedzUsuń
  2. oj ja też uwielbiam robić prezenty, datowniczek zapowiada się wielce obiecująco, a co do tego że dziewczętom kwieciste będą się podobać nie mam wątpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Thank You Alexiev :)

    Lavandulko - no, z tym kwieciście to ja właśnie zaczynam się zastanawiać, bo mój sióstr to taki mroczny-mały-czarny-człowiek jest ;)
    Zobaczymy, jaka będzie reakcja 17ego ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. no to jest takie mroczne czarne kwieciste właśnie :)))
    sióstr zapewne młodszy o jakieś 3 latka a co?
    też przechodziłam mroczny czarny okres swego czasu :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawie zgadłaś - o całe 4 lata ;)
    Hihi - ja swój też pamiętam - pierwsze martensy, za duży, rozciągnięty czarny sweter.. Ech.. fajnie było w liceum :)

    OdpowiedzUsuń
  6. tak, u mnie to też czasy liceum, glany , carne ciuchy, the doors, led zeppelin, i takie tam :) było się kiedyś mlodym

    OdpowiedzUsuń