wtorek, 23 października 2007

Smutna wiadomość...


Wczoraj było strasznie, smutno i płacząco.. Jakoś pozbierałam się do rana..
A teraz dowiedziałam się, że mój Profesor - Stanisław Latour -nie żyje. Zdawałam u niego najprzyjemniejszy egzamin w ciągu całego tego czasu na uczelni. Była to długa rozmowa - dyskusja o historii architektury, o konserwacji, zabytkach... Chyba jedyny egzamin, na którym tak bardzo mi zależało, żeby dobrze poszedł - z uwagi na szacunek dla Profesora. I poszedł - zapisał sobie w notatniku tłustą piątkę. Nie zdążył podpisać mi się w indeksie, bo jeszcze nie oddałam projektu zaliczeniowego.. I nie zdąży. A może to raczej ja nie zdążyłam....
Wspaniały człowiek z ogromną wiedzą, którą przekazywał nam w fantastyczny sposób. Do samego końca zaangażowany architekt i konserwator zabytków, chodzący wulkan pomysłów.... zasłabł w drodze do sklepu...


Sad message: my Profesor (Stanisław Latour) has gone. Wonderful man with a hudge knowledge he was sharing with us - his students...

8 komentarzy:

  1. wzruszają mnie tacy Profesorowie - mądrzy, otwarci, ciepli...

    OdpowiedzUsuń
  2. smutne sa takie wydarzenia... ale pomysl sobie, ze mozna sie cieszyc z tego, ze udalo Ci sie z nim miec kontakt i troche skorzystac z jego wiedzy i atmosfery jego osoby... tez mialam na studiach kilka takich niesamowitych osob - np goscia od laciny (!), u ktorego egzamin - podobnie jak u Twojego Profesora - byl niesamowita rozmowa "o swiecie", a nie tylko o slowkach i gramatyce. Wspaniale wspomnienie na reszte zycia...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie również ogarnia wielki żal, kiedy ochodzi ktoś nie tylko z taką wiedzą i doświadczeniem, ale i ciepłem, mądrością, dobrocią, zostaje po nim poczucie braku, luka...

    OdpowiedzUsuń
  4. Tzrymaj sie dzielnie Pasiaku.
    Ciezko jak odchodza ludzie...

    OdpowiedzUsuń
  5. przykre gdy odchodzi taki wartościowy człowiek.

    OdpowiedzUsuń
  6. to wspaniale, że zdążyłaś go poznać, pomyśl , że jako jego uczennica przekażesz jego wiedzę dalej!

    OdpowiedzUsuń