sobota, 19 kwietnia 2008

Zakupy


Jak wspomniałam wcześniej, wybrałam się na niezaplanowane zakupy. Wszystko za sprawą zdechłego pendriva, na którym miałam zapisane kilka projektów (jeden z nich, jak się okazało w czwartek, musiałam odtwarzać, gdyż był potrzebny na piątek rano.. heh.. kolejny odcinek serialu "Nocka w biurze"). Szalenie przykro było mi z tego powodu, bo się z nim zaprzyjaźniłam ...
Wracając do domu natknęłam się na centrum handlowe i zniknęłam w nim na dobrą godzinę, pałętając się między jednym sklepem, a drugim. Szczęśliwie dotarłam w końcu do Empiku, gdzie o wielki uśmiech przyprawiły mnie duże zeszyty z czystymi (znaczy się nie w kratkę czy linię ;) ) kartkami, które leżały w promocyjnym dziale. Żeby nie czuły się samotne, zaopatrzyłam je w towarzyszy podróży - 2 pędzelki, 3 kredki akwarelowe i piękny brązowy cienkopis.
Takie polowanie trzeba było oczywiście uczcić i po spotkaniu się z moim J. poczłapaliśmy na mus malinowy z bitą śmietaną. Czekając na swój pucharek z owocowymi pysznościami, wykorzystałam nowe nabytki i maznęłam szybką ilustracyjkę z zakupowego wypadu :)

As I mentioned before I made some not planned crafty shopping. All because I lost my pendrive with some projects on it ( had to reconstruct one it the night after as it was very important project for the Friday meeting). I was sad about it and as I was returning home after work I went to the shopping centre. There I bouhgt some crafty things that made me smile: sketchbooks that were on the sale, 2 brushes, 3 aquarell coloured pencils and one beautifully brown pen.
To celebrate my great shopping I went for a raspberry dessert - and as I was waiting for it in the cafe I made a simple illustration of the evening ;)

7 komentarzy:

  1. tak zaangażowałam się emocjonalnie w ten wpis zakupowy, że zamiast PUCHAREK przeczytałam PUNCZEREK :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pasiak, jesteś debeściakiem - ale jakieś skromne te zakupy - nie puściłaś chyba lotka, jak Ci dziewczyny kazały, co?

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahaha :))) Chwilka jest debeściakiem :)))

    A faktycznie, Fryne, nie obstawiłam lotka, bo mi jakoś kolektury nie po drodze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie puściłaś lotka, bo nie znalazłaś kolektury w paski. prawda? ;]

    wielbię rysunki Twe, o Pasiaku!

    OdpowiedzUsuń
  5. O.o.. oo.. właśnie to, właśnie to, E :)

    Dzięki ogromne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rowniez uwielbiam takie spontaniczne zakupy :) Fajna ilustracja!

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehe, no nie ma to jak udokumentowane zakupy :)
    Świetny rysuneczek !
    Ale mi smaka na ten mus narobiłaś...;)

    OdpowiedzUsuń