niedziela, 29 czerwca 2008

Piątek...


Piątek był straszny.. Chciałoby się powiedzieć, jak mawia moja siostra, "to najgorszy dzień w moim życiu!"
Na uczelni niemiła niespodzianka, deszcz, brak pana z antykwariatu z którym byłam umówiona, mama w szpitalu.... aj.. można by powieść napisać o tym jednym dniu. Taką koszmarną...

Na szczęście istnieją ludzie, którzy potrafią zawiesić radosne słonko na pochmurnym niebie :) Nie cały dzień był beznadziejny, ponieważ po południu wdepnęłam na chwilę do Tores na herbatkę, a tam... Tam czekała mnie góra fantastyczności :)
Torba z prosiakiem od Yoasi, notatnik od Niebieskookiej i zamówionka scrapowe - Filkowe stempelki i Uhkowe tusze i guziki. Gębula od razu mi pojaśniała :) Wisienką na tym radosnym torcie wrażeń był jeszcze aniołek od Mii, który czekał na mnie w skrzynce :) Złe myśli szybko zostały przegonione, a dziś cały dzień znów świeciło słońce :)


Friday was a bad day to me... Fortunatelly not all day, because in the afternoon I went for a cup of tea to my friend Tores. She had some wonderful things for me from our scrappy friends :) I got a bag and a piggy toy from Yoasia, notebook from Niebieskooka and some crafty things I ordered from Filka and Uhk. That meeting and those wonderful things made me smile :) But it was not all! When I got home, I found a letter from Mia_mi with a beautiful angel from the angel swap :) That definatelly made my day :)

3 komentarze:

  1. I dobrze, że udało się te chmury przegonić :*

    Bo smutny Pasiak, to ścisk w żołądku :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej :) Dobrze, że chociaż odrobinkę pojaśniał ten Twój nieszczęśliwy piątek :)
    Mniam, śliczności :)

    OdpowiedzUsuń
  3. takie śliczności musiały pomóc - nawet w najgorsze dni :)

    OdpowiedzUsuń