środa, 6 lutego 2013

Aby za słodko nie było...

... to prezentuję dziś małego czarnego kociaka ;)
Jest to wpis do niesamowitego wędrującego journala Belladonny, w którym zadaniem jest zilustrować którąś z opowieści E.A. Poe'go :)

Today - as it's a little bit sweet here lately - a little black kitten ;)
It's an entry to a round-robin journal of Belladonna where we are about to ilustrate one of the stories by E.A.Poe :)


10 komentarzy:

  1. jak ja uwielbiam twoje akwarelki.. gdybym znalazla to w swoim wedrowniku to bym chyba wyrwala i oprawila na sciane :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedne kociątko, nie dość, że oko brutalnie wyrwane, to jeszcze z łapą coś nie teges (pewnie pazurki za łapczywie obgryzał i z palcami razem się chapło ;) ).
    Świetna ilustracja Pasiaczku, chlciaż ja na ścianę bym nie chciała, bo dziecko mogłoby się przestraszyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko i córko, jest straszny:)
    Właśnie namówiłam Córkę, żeby zaczęła czytać Poe'go i juz kilka razy złapałam ją siedzącą z podkulonymi nogami na fotelu, wzdrygającą się na każdy szelest:)
    Nie ma to jak dzielić się ulubionymi strachami dzieciństwa:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Fenomenalny kocur! :)
    U mnie by zawisł na widoku, bez dwóch zdań i szczerzyłabym się do niego codziennie, tak samo jak on, bezczelnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój Ci on! Uwielbiam, mrrrrau!

    OdpowiedzUsuń