niedziela, 14 kwietnia 2013

Coś jak haiga...

W wędrującym żurnalu Tibouctou trzeba było napisać haiku (jak wyszło, to widać ;) ) i je zilustrować, by powstała HAIGA.
Długo nie wiedziałam, o czym, co i jak pisać. Wena przyszła totalnie niespodziewanie w tramwaju, gdzie na trasie do domu, przysiadła się do mnie starsza pani...
To, co mi wyszło, widać poniżej.

In my friend's round robin we were asked to write haiku and illustrate it somehow to create HAIGA.
For a long time I didn't know what and how I should do this. My inspiration appeared in a tram, when and old lady sat beside me...



2 komentarze: