sobota, 31 maja 2014

Inspirujący Internet i arbuzowy tort :)

Już w trakcie remontu (a było to w listopadzie-grudniu 2013) wiedziałam, że muszę mieć "zieloną" ścianę. Na pomysł zamontowania roślin wertykalnie wpadłam podziwiając ciekawe rozwiązania na zachodnich stronach, przykładowo:

During the flat renovation (which was on November-December 2013) I came up with the idea of "green wall" after finding some great inspirations on Internet:


 Wizyta w IKEA'i i relingi w promocji utwierdziły mnie tylko w przekonaniu, że to jest właśnie to, co chcę zrobić ze swoją nową kuchenną ścianą. Tak też relingi i wiaderka zostały zamontowane w grudniu i od tego czasu czekały na swoich nowych mieszkańców. Udało mi się ich tam ulokować dopiero niedawno i teraz moją kuchnię zdobią takie roślinki:

I've found some cheap relings and buckets in IKEA and they were hanging alone on the kitchen wall from December till May, when I finally managed to buy some succulents and plant herbs:


Kolejną ciekawą rzeczą znalezioną w Internecie jest tort arbuzowy oraz galaretki w kształcie arbuzowych łódeczek. Pomysł czekał na realizację aż do dnia dzisiejszego, kiedy uszczęśliwiłam nim mojego ukochanego nałogowca arbuzowego :) Internet czasem mądry jest i podpowiedział mi, że dobrym sposobem na to, by bita śmietana nie spływała z soczystego owocu jest: po pierwsze: osuszenie zewnętrznej warstwy skrojonej "bazy tortu" papierowym ręcznikiem; po drugie: oblanie go galaretką.
Arbuzowy tort prezentuje się świetnie i można go udekorować jak każdy inny tradycyjny biszkopt. Dzięki temu mamy dodatkowo niespodziankę i element zaskoczenia przy krojeniu ;)

Another great thing I've found on Internet was a watermellon cake that I made today for my beloved watermellons maniac ;) There are two great tips before you put a whipping cream on the fruit: firstly use some paper towels to get all the wet juice after cutting, the second: cover the watermellon with a jelly.
 I've also made some jellies in the crust of the lime :)

A tak to wyglądało etapami u mnie (brak zdjęć wstępnej obróbki arbuza i nalewania galaretki do połówek limonek, bo działo się to o 3 nad ranem ;) ):


3 komentarze:

  1. To jest absolutnie genialne, Pasiaku, po prostu rewelacyjne! Te galaretki!!! A pestki zrobiłaś z kiwi? Bardzo inspirujący post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Kiwi by mi zrobiło gratisowy efekt botoksu ;) Pestki to nasionka czarnuszki :)

      Usuń
  2. Tores mi zez ust wyjął każde słowo jedno!! Dżenialne!

    OdpowiedzUsuń